Stoję w moim pokoju i wpatruje się w Kapsułę do gry, którą zakupiłam dziś rano. Jak ja się w to wpakowałam? Ashver jest najpopularniejszą grą na całym świecie. To od niej zaczęły się zmiany całego świata. Twórca gry Anthony Hariosper skontaktował się z władzami wszystkich państw. Powiedział, że może połączyć wszystkie narody i raz na zawsze zapomnieć o wojnach.
Jeśli ludzie będą chcieli się bić, proszę bardzo jest gra. Jeśli narozrabiają w prawdziwym życiu proszę bardzo do więzienia trafisz w grze, co więcej do kopalni, bez możliwości wylogowania się. Jeśli będą chcieli pracować nie męcząc się, proszę bardzo jest gra.
Anthony zaoferował coś za czym ludzie pójdą. Technologia się rozwinęła do tego stopnia, że powstały Kapsuły do gier do których wchodzi się ciałem i umysłem. Gry na komputer mogą odejść do lamusa. Zaproponował wspólną walutę na całym świecie. Możliwość pracy w grze, zarabianie tam i wydawanie tu oraz odwrotnie. Mówi się, że zrobił przywódcą wodę z mózgów. Świat się zjednoczył ustanowił nowy rząd i obsadził jednego władcę, którego nazwano Hegemonem Świata.
Siedemdziesiąt procent społeczeństwa gra dniami, tygodniami nawet miesiącami nie wychodząc z gry. Zarabiać można było na różne sposoby. Wystarczy grać. Można też podpisać umowę o pracę na przykład w jakiejś karczmie czy tawernie i codziennie pracować tam osiem godzin. Dostaje się większą pensję niż w realu. Ale Korporacja zdziera z graczy pieniądze na wszystkim. To też są ludzie, pracownicy i pracodawcy, muszą zarabiać.
Dziesięć procent ludności wchodzi do gry na kilka godzin dziennie mając za priorytet pracę w realu, a Ashver za odskocznie.
Pozostałe dwadzieścia procent nigdy nie zarejestrowało się do gry.
Gdy to wszystko zaczynało wchodzić w życie miałam dwanaście lat. Pamiętam wszystkie zmiany bardzo dokładnie. Do gry można wejść od dnia w którym ukończy się trzynaście lat. I tak się złożyło, że gdy otwarto serwery miałam już skończone te obowiązkowe trzynaście lat, od trzech dni dokładnie. I jak wszyscy moi rówieśnicy, którzy już mieli skończony obowiązkowy wiek tak i ja zalogowałam się do Ashver. Trzy lata grałam. A później wykasowałam postać, zbyt wiele chaosu tam było. Jednak życie tu jest bardziej spokojniejsze. Nie umiałam się tam odnaleźć. Nigdy nie byłam dobra w grach. Od tego wolałam jednak standardowe gry na pc, na szczęście co jakiś czas jeszcze wypuszczali nowe gry na tę platformę.
Dziś mam dwadzieścia jeden lat, cztery miesiące i dziewięć dni. I muszę się zalogować. Stworzyć nową postać i zacząć grać. Nie mam wyjścia. Rodzice zginęli trzy lata temu. Utrzymywali nas starsi z rodzeństwa.
Marco i Marysa bliźniaki mają trzydzieści lat i tydzień temu trafili do więzienia na sześć lat za kradzież samochodów. Kradli by je sprzedać byśmy mogli spokojnie żyć.
Frank ma dwadzieścia cztery lata i jest narkomanem. Nie wyrzucimy go z domu bo to nasz brat. Jeśli nie my, kto mu pomoże? Czasem bracia sami mu kupują działki, a czasami dają mu kasę, częściej bierze ją bez pytania i bez pozwolenia.
Arleta ma dwadzieścia sześć lat i pracuje jako kierowca transportów.
Greg ma dwadzieścia siedem lat i dwa miesiące temu stracił pracę i nigdzie nie chcą go zatrudnić, a powiedział, że nigdy nie wejdzie do tej przeklętej, ciasnej puszki.
Shean ma dwadzieścia dziewięć lat i pracuje w fabryce konserw i przynosi do domu marne grosze, niestety.
Bruno ma dwadzieścia trzy lata i jest w ciężkim stanie w szpitalu, miesiąc temu miał poważny wypadek na budowie. Jest w śpiączce.
Laura ma dwadzieścia dwa lata pracuje wraz z Brunem na budowie, zawalił się i na nią budynek. Wybudziła się dwa dni temu, ale jest w okropnej kondycji. Lekarze mówią Krytyczny Przypadek i jeśli wyniki w ciągu najbliższych pięciu dni się nie poprawią wprowadzą ją w śpiączkę by dać szansę na przeżycie.
Zatchan, który ma dwadzieścia pięć lat też pracuje na budowie ale jako kierownik. Gdy zawalił się budynek, który tworzyli był w kontenerze biurowym, został przygnieciony. Stracił lewą nogę, jest ciągle w śpiączce w stanie krytycznym.
Skoro ja mam skończone dwadzieścia jeden lat mam pełne prawo wejść do Ashver i zarabiać. Od trzynastego roku życia można wejść i grać, ale nie wynosząc nic z gry, ma się wiele ograniczeń co do walk i innych rzeczy.
Mam też młodsze rodzeństwo jest ich pięcioro.
Za wszystkie zaoszczędzone pieniądze przez całą rodzinę oraz te, które trafiły z gry na moje konto osobiste po tym jak sprzedałam wszystko co miałam i kliknęłam usuń konto, Marco dostał od razu powiadomienie od Korporacji czy autoryzuje moje działania, czy chce pobrać pieniądze, które mam na koncie gry. Zgodził się i wpadło kilkanaście milionów. Bracia kupili mi najnowszą Kapsułę, sprzedając przy tym niepotrzebne nam rzeczy by mieć więcej pieniędzy. Musze wejść do Ashver i zarobić na rodzinę. Trzeba opłacić mieszkanie, pobyt Bruno, Zatchana i Laury w szpitalu, opłacić szkołę i wycieczki Naomi, Rose, Hanry'ego, Brandona oraz Raul'a. Przy tym też wyżywić całą ich ósemkę, gdyż Frank jest naszym bratem i nie wyrzucimy go na ulicę, zawsze jest dla niego miejsce w naszym domu. Wie o tym. No i trzeba zarobić na kaucję za bliźniaków.
Najnowsza Kapsuła Model ProX6 pozwala na długotrwałe przebywanie w grze bez możliwości wylogowania się. Posiadacze tej Kapsuły siedzą miesiącami w grze, bo chcą, bo mogą. A ja muszę. Miesięcznie muszę im wysłać 600 tysięcy na szpital, 220 tysięcy za mieszkanie, 350 tysięcy na szkołę, tak chodzą do prywatnych szkół, najlepszych w naszym kraju, tak jak wszyscy z naszej rodziny, około 150 tysięcy na jedzenie gdyż nic w tych czasach nie jest tanie i do tego jakaś luźna dodatkowa gotówka na wydatki dla młodszych, ciuchy bo się zużywają, jakieś kino, teatr czy wycieczki. Nie dam się poznać. Nikomu się nie przyznam, że ja to ja.
Do Kapsuły zaleca się wchodzić w specjalnym stroju na który składa się cienka biała bluzka z długim rękawem i cienkie białe długie spodnie, najlepiej mieć rozpuszczone włosy, nie mieć skarpet ani bielizny. Gdy wychodzisz z gry zazwyczaj jesteś spocony, mokry, klejący, ubrania się do ciebie przyklejają i prześwitują. Z tym faktem nie da się nic zrobić. Kapsuły są wyposażone w System medyczny, cały czas są monitorowane moje funkcje życiowe, gdyby coś Kapsuła mnie odłączy.
-To wszystko Kapsuła jest skonfigurowana. Życzymy miłych wrażeń. - Powiedział młody mężczyzna gdy skończył podłączanie jej. - Proszę tu podpisać. - Wskazał jedno miejsce więc złożyłam tam swój podpis. - I ostatnia sprawa proszę podać mi lewą rękę. - Już kiedyś to miałam. To jest śmieszne. Oznaczają graczy.
Kto jest zwykłym graczem, który rzadko się loguje dostaje Czarną Opaskę z logiem i nazwą korporacji - czyli Ashver, bo zarówno Korporacja jak i gra ma tę samą nazwę.
Gracze, którzy działają więcej ale starają się nie przekroczyć dwóch tygodni w grze dostają Srebrną Opaskę.
Gracze z zaawansowaną technologią dostają Złotą Opaskę.
A gracze, którzy mają zamiar siedzieć w grze miesiącami bez wylogowania się i zarabiać na swoją rodzinę, czyli rezygnują z życia w realu na życie w wirtualnym świecie dostają Diamentową Opaskę. - Tak to właśnie ja.
Mężczyzna ze swojej torby wyciągnął białe pudełeczko otworzył je, a następnie skonfigurował opaskę co zajęło mu dosłownie kilka sekund i założył mi na nadgarstek opaskę, gdy ją zamknął poczułam jak dziesiątki igiełek wbijają mi się w skórę, żyły i mięśnie. W tym momencie opaska i ja staliśmy się jednością i nie można nas rozdzielić.
Gdy pozbyłam się swojej postaci pięć lat temu musiałam pojechać do Pałacu Hegemona w stolicy Zjednoczonego Świata. Tam specjaliści na oczach Przywódcy zdjęli mi opaskę, wyciągnęli z niej pieniądze, znaczy sprawdzili stan konta i wypłacili na ręce mojego brata, który za mnie odpowiadał w grze pokaźną sumę, następnie zniszczyli opaskę. Powiedzieli, że jest im smutno, że rezygnuje z ich usług i mają nadzieję, że kiedyś w przyszłości do nich wrócę. Patrzcie wykrakali. Tyle, że Czarną Opaskę zamieniłam na Diamentową.
Mężczyzna podał mi chusteczkę i kazał wytrzeć krew, która pociekła, nie było jej dużo. A następnie podał uciskowy, sterylny opatrunek. Mam go założyć, by pozwolić ranie się zagoić. Zdjąć go można najwcześniej po tygodniu. Ale jeśli rok będzie na moim nadgarstku nic się nie stanie.
-To wszystko. Do widzenia. - Powiedział z uśmiechem.
-Do widzenia. - Odpowiedziałam.
-Odprowadzę pana. - Powiedział Greg.
-Co jest siostra? - Spytał Shean podchodząc do mnie.
-Wiesz, że nie chciałam tam wracać. Nigdy.
-Wiem. Ale, tylko ty możesz to zrobić. Ja i Arleta mamy prace. Greg szuka innej, ma zakaz wchodzenia do Kapsuły. A Frank ... no cóż wiesz jak jest.
-Zamienić real na wirtual. Kto by pomyślał.
-Odezwiesz się do starych znajomych?
-Nie. Nie chcę. Zacznę z czystą kartą. Nie było cię jak mi tłumaczył. Gdybyś chciał się ze mną skontaktować wduszasz na Kapsule to, następnie to i to. Wtedy następuje połączenie. Rozmowa może trwać maksymalnie pięć minut i raz dziennie. Proszę nie dzwoń codziennie. Tylko w ważnych sprawach.
-Jasne.
-Starczy wam pieniędzy do końca miesiąca?
-Wątpię, ale pani Langdon nam pomoże w razie czego. Oddamy jej przecież.
-To do kiedyś tam. - Uśmiechnęłam się do brata. - Wyjdź muszę się przebrać.
-Jasne. Powodzenia.
-Nie dzięki. - Gdy wyszedł z pokoju założyłam jeden z czterech kompletów jakie dostałam. Tyle jest w każdym pakiecie. Otworzyłam Kapsułę i położyłam się. Policzyłam w głowie do trzech i zamknęłam ją. Blade światło w środku Kapsuły powoli nikło. Poczułam jak żelowe ścianki zaczęły przylegać do mojego ciała, oprócz głowy oczywiście. A po chwili mój umysł przeniósł się do menu Kapsuły. Zainstalowana była tylko jedna gra. Więc podeszłam do odpowiednich drzwi i przeszłam przez nie. Pomieszczenie było duże i przestronne. Na środku pomieszczenia ustawione było biurko więc ruszyłam ku niemu. Stanęłam przed biurkiem za którym siedział Stwórca gry. Tak symulator Anthonego Hariospera.
-Witaj graczu. Chcesz się zarejestrować jako turysta czy wolny obywatel Ashver?
-Witaj Stwórco. Wolny obywatel.
-Wspaniale. Nasz świat liczy osiem kontynentów. Na którym chcesz żyć?
-Wybiorę Ashgataur.
-Dobry wybór. Twoje imię?
-Virargo.
-Zostałaś zarejestrowana. - Powiedział i wskazał portal, który pojawił się obok jego biurka. Więc weszłam w niego. Zamieniłam się w ducha. Stałam przed lustrem, obok niego widniała lista dostępnych ras, a po drugiej jego stronie dostępnych klas. Wybrałam rasę Elfa, a klasę Łotrzyka. Łotrzyk znany jest ze skradania się, włamywania, okradania. Więc szybko można się wzbogacić. Czytałam, że po otrzymaniu czterdziestego piątego poziomu można zacząć rozwijać sobie drugą klasę postaci. I mieć podwójną. Moja postać gry to ja, gram własną twarzą. Mogłam wybrać tylko swój wzrost i szczupłość sylwetki. W danej rasie postaci różnica między najniższym możliwym wzrostem, a najwyższym wynosi piętnaście centymetrów. Gdy zaakceptowałam swój wybór na lustrze pojawiły się specjalizację. Sama nie wiedziałam co chciałam wybrać więc kliknęłam wybierz losowo i zaakceptowałam swój wybór.
Każdy nowy gracz zanim wejdzie do świata Ashver musi obowiązkowo obejrzeć filmy kontynentalne. Pierwszym był z dnia otwarcia serwerów. Gracze lecący z kosmosu i lądujący na ziemi w różnych miastach. Widziałam tam siebie. Znaczy moją starą postać moją Łuczniczkę rasy Khajit. Każdego roku wychodzą co najmniej dwa, a maksymalnie jak dotąd cztery filmy kontynentalne. Z ośmiu powstałych filmów na przestrzeni trzech lat mojej gry ja występowałam w pięciu. Dziwnie było siebie oglądać. Wcześniej jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy by obejrzeć te filmy na które udział siebie w nich wyraziłam. Oprócz tych ośmiu filmów było jeszcze trzynaście, dopiero po obejrzeniu ostatniego zapadła ciemność na minutę i chwilę później w blasku pojawiłam się na głównym placu w stolicy. Temira. Największe miasto w kraju czyli w Sameral. Drugie co do wielkości miasto na kontynencie. Największym miastem na Ashgataur było Maleroy, stolica Incengaru, mrocznego królestwa.
Na Ashgataur jest pięć królestw.
Icengar - mroczne królestwo toczy wojnę ze wszystkimi pozostałymi królestwami.
Dunmerot - królestwo krasnoludów, ale znajdzie się tam niewielu przedstawicieli innych ras mieszkających tam na stałe. Takie jak gnomy, gobliny.
Siviril - Królestwo elfów i niziołków. Ci drudzy mieli kiedyś swoje królestwo, ale zostało ono zniszczone, ziemia pękła i odpłynęła w głąb morza, wielu przedstawicieli tej rasy zdążyło uciec z odpływającej wyspy, elfy ich przygarnęły.
Orengard - Królestwo orków, tytanów, kobaldów - ludzie szczury i argonianinów - ludzie jaszczurki.
Sameral - wolni obywatele mogą grać tylko pod sztandarem tego Królestwa, ale wielu graczy się burzy i błagają Korporację by otworzyła do gry inne Królestwa. Tu stłoczone są wszystkie rasy. W kraju znajdzie się wielu przedstawicieli wszystkich ras.
Pozostałe cztery Królestwa również są w sporach, mniejszych bądź większych. Może nie całe kraje, ale niektóre hrabstwa.
Przede mną pojawił się Numis. Ma sześćdziesiąt centymetrów wzrostu, długą szatę ciągnącą się po ziemi i spiczastą czapkę z dzwoneczkiem. Kremowa skóra twarzy dobrze kontrastowała z jasno niebiesko-zielonym strojem.
-Witaj w Temira. Władca cieszy się, że przybyłaś do naszego kraju. Otrzymujesz podarek godny wolnego obywatela. Życzymy miłego pobytu, udanych polowań. Rośnij nam w siłę i bądź naszym mieczem. - Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, gdyż odwrócił się i wszedł do portalu z którego wyszedł chwilę wcześniej. Moim oczom ukazało się powiadomienie systemowe.
Otrzymałaś przedmiot: Tajemnicze jajo.
Co tysięcznego wolnego obywatela przybywającego do Sameral Władca obdarowuje chowańcem. Dostąpiłaś tego zaszczytu.
A więc stało się. Wróciłam do Ashver. Nie wiedziałam co mam zrobić najpierw. Grałam już. Pamiętam sporo, ale to nie zmienia faktu, że nie chcę tu być. Z braćmi założyliśmy, że rok solidnej pracy jako najemnika powinien wystarczyć by zarobić wystarczająco pieniędzy na szpital za trójkę naszego rodzeństwa na dwa lata, wykup kaucji za bliźniaków i opłaty na najbliższe cztery lata. Rok. Muszę wytrzymać tu rok.
Zajrzałam do mojej torby. Znajdowała się tam tylko jedna rzecz. Jajo.
Tajemnicze jajo
Opis: Udaj się do Agwera i pomóż wykluć się swojemu towarzyszowi życia. Znajdziesz go w wylęgarni w Temira
Otworzyłam więc mapę i wyszukałam wylęgarnię. Dotarcie tam zajęło mi około dziesięciu minut. W końcu stanęłam przed budynkiem. Weszłam do środka nie kłopocząc się pukaniem. Było to jedno duże pomieszczenie po którym kręciło się pięciu NPCów. Agwar okazał się być małym zielonym goblinem ubranym w żółto-piaskowe spodnie i koszulę w czarno-żółtą kratkę. Gdy do niego podeszłam odezwał się.
-Witaj w mojej wylęgarni wolny obywatelu.
-Mów mi Virargo proszę.
-Niech zgadnę sprowadza cię do mnie jajo otrzymane od naszego wspaniałego Władcy?
-Tak.
-Dawno nie było u nas nowych obywateli. Dobrze że znów zaczynacie przybywać. Im was więcej tym lepiej dla nas. Coś się zbliża.
-Co masz na myśli? - Spytałam wyczuwając możliwość otrzymania zadania.
-Kochana jesteś zbyt słaba by mi pomóc. Wróć z tym pytaniem do mnie gdy będziesz co najmniej piętnaście razy silniejsza niż teraz.
-Dobrze. W takim razie chciałabym pomóc wykluć się mojemu chowańcowi. - Powiedziałam wyciągając z torby jajo.
-Hmm dawno nie widziałem takiego jaja. Tajemnicze. Kto wie co się z niego wykluje. Jesteś pewna, że chcesz zacząć je wylęgiwać?
-Tak. Towarzysz moich przygód by mi się przydał.
-Dobrze spójrzmy ... - Zaczął iść wzdłuż ściany na której było pełno komórek z gniazdami. - Ta będzie dobra. K-17. Zapamiętaj dobrze ten kod kochana i wróć za tydzień. Jajo potrzebuje co najmniej siedmiu dni. - Powiedział i umieścił moje jajo w odpowiednim gnieździe. Trzeba zacząć myśleć nad jakimś imieniem. Nigdy nie byłam w tym dobra.
Wiedząc, że NPC nic więcej mi nie powie odwróciłam się i wyszłam z wylęgarni. Trzeba podbić kilka leveli. Na początek najlepsze będą zające, kaczki, jelenie, łosie, koziorożce, później dziki, wilki i niedźwiedzie. Więc opuściłam bramy stolicy i wyszłam na tereny łowieckie. Zobaczymy czy pamiętam jak grać.
Tydzień minął mi zaskakująco szybko. Mięśnie pamiętały ruchy sprzed pięciu lat mimo iż to nowa postać. Ale tak każda Kapsuła ma tę zdolność. Wynoszenie nabytych umiejętności do reala. Nie sprawdzałam tego nigdy. Dziś się właśnie dowiedziałam, że to możliwe i że na nową postać też to działa. Zapuściłam się do kilku legowisk i jaskiń w których było od czterech do dziewięciu osobników. Wykończenie ich było wyczynem, ale jak dobrze dobieram zwierzynę do swojego levelu było możliwe do osiągnięcia tego prze ze mnie. Tak więc po siedmiu dniach miałam poziom osiemnasty, mój atak wzrósł do 80 jednostek, a obrona do 65. Znalazłam kilka skrzyń i szkieletów, które skrywały łup, NPC, którzy zapuścili się w las i zostali zaatakowani przez zwierzęta. Łącznie zdobyłam 42 tysięcy złota, 8600 srebra i 1350 miedziaków. Jeden z martwych NPC miał zarękawia dla poziomu szesnastego, klasy epickiej dodające 200 do obrony.
Gdy zaczęłam kierować się w stronę bram miasta przed oczami ukazał mi się dziwny komunikat. Znaczy dla mnie dziwny, gdy grałam Łuczniczką czegoś takiego nie było.
W pobliżu zlokalizowano ruiny Świątyni.
Dostępne Zadanie
Odnajdź Świątynie Atempis i pomóż wyznawcom Bogini odzyskać utracone przed setkami lat skarby.
Klasa Zadania: Epickie
Nagroda: +500 do Reputacji Kapłanek Atempis, przedmiot klasowy
Kara za odmowę: brak
Skarby świątyni dostępne są dla pierwszych dwudziestu grup rajdowych składających się z maksymalnie dziesięciu obywateli.
Pierwszy odkrywca dostaje bonus.
Skoro jestem blisko co mi szkodzi spróbować ją odnaleźć. Mapa nie pomagała. Musiałam szukać na oślep. Po piętnastu minutach błądzenia po lesie natknęłam się na spory gąszcz. Trudno było się przecisnąć, ale zrobiłam to i moim oczom ukazały się ruiny.
Znaleziono Świątynie Atempis
Możliwych przejść 20/20
Nikogo przede mną nie było jeszcze co mnie ucieszyło. Gdy znalazłam się dziesięć metrów od wejścia usłyszałam warczenie i z pomiędzy drzew wyszły cztery spore wilki. Dobyłam moje dwa noże i ruszyłam do ataku. Z czterema naraz nie dam rady walczyć. Jednego muszę wykończyć jednym ciosem. To możliwe nawet dla mnie.
Zadano cios krytyczny
Wyświetlił się komunikat, a chwilę później wilk padł martwy. Tego wyczynu nie da się powtórzyć tak szybko.
Otrzymałaś cios: Ugryzienie wilka.
Odniesione obrażenia - 40
Poczułam na łydce kły zwierzaka. Po cholerę ustawiłam sobie Percepcje Doznań na 100%. Zaczęłam przeklinać siebie w myślach. Ale skoro mam spędzić tu sporo czasu to jest lepsze od nie odczuwania niczego lub w minimalnym stopniu. Ale mogłam ustawić 75% wystarczyło by. Ale nie ja musiałam dać max.
Odwróciłam się i zaatakowałam wilka. Padł po trzecim ciosie. W tym czasie pozostałe dwa zdążyły mnie łącznie ugryźć pięć razy. Obrażenia wahały się od 40 do 140, pasek życia kurczył się. Zaczęłam ubijać trzeciego wilka. Zostało mi 80 punktów życia. Dwa ataki i jest po mnie cholera. Ale wtedy stał się cud. Gdy zabiłam trzeciego wilka moim oczom ukazał się wspaniały komunikat.
Zdobyłaś poziom
Aktualnie: 19 level
Punkty życia, many i energii odnowiły się do pełna.
Ubiłam czwartego wilka i ostrożnie weszłam do ruin, mogą tu się czaić inne bestie. Wchodziłam do każdej komnaty. Zgarniałam z nich wszystko co mi trafiało w ręce. Obrazy i rzeźby zarówno te całe jak i te uszkodzone. Biżuterię, złoto.
Znaleziono przedmiot zadania: Waza Świętej
Odnajdź jeszcze pięć przedmiotów by ukończyć zadanie.
Czyli sześć przedmiotów. Weszłam do sąsiedniego pomieszczenia. Na łóżku leżała różowa szata podniosłam ją.
Znaleziono przedmiot zadania: Szata Namaszczenia
Odnajdź jeszcze cztery przedmioty by ukończyć zadanie.
Oprócz tego w tym pomieszczeniu była szkatułka z rubinami i szafirami. Cenny nabytek. Opyle to za dobrą cenę.
W moje ręce w następnych pomieszczeniach wpadły bliźniacze Kindżały Harakke, nie były przedmiotem zadania więc wymieniłam je od razu za standardowe przydzielane przez grę zwykłe kindżały. Mój atak wzrósł o 150 jednostek. Kolejnym cennym przedmiotem znalezionym był Łuk Łowczyń Atempis przeznaczony dla graczy powyżej setnego poziomu, +460 do ataku, zwiększenie dystansu o 15 metrów. Trzecim przedmiotem były Święte Buty, noszącemu dodawały 600 punktów życia, zwiększały prędkość leczenia innych graczy o 10%, przeznaczone dla graczy powyżej osiemdziesiątego poziomu tylko dla Paladynów, Druidów i Kapłanów.
Przedmiotami zadania była Taca Świętej Chwały, Korale Atempis, Róg Kapłanek.
W końcu weszłam do ostatniego pomieszczenia na środku stał duży wilk na poziomie dwudziestym trzecim. Tamte wilki były na siedemnastym poziomie. Ale ich było czterech, a ten jest jeden. Jego oczy zrobiły się czerwone więc już jest wiadome, że mu nie ucieknę i muszę walczyć. Warto spróbować. Sześć godzin odrodzenia dla mnie to pikuś. Mam wyłączoną opcję wylogowania więc pogrążę się w sześciogodzinnym śnie rzeczywistym w zamkniętej Kapsule, która po upływie danego czasu samoistnie zaloguje mnie spowrotem do gry wybudzając mnie.
Po kilkunastominutowej walce z wilkiem w końcu go zabiłam. I to w ostatniej chwili. Zostały mi 3 punkty życia na pasku. W momencie gdy wilk padł trupem u moich stóp znów pojawił mi się komunikat.
Zdobyłaś poziom
Aktualny: 20 level
Zdobyłaś poziom
Aktualny: 21 level
Zdobyłaś poziom
Aktualny: 22 level
Trzy poziomy wow. Z truchła zwierza dostałam 10 000 Złota, 3 futra oraz pazury, klucz. A także ...
Kieł Wilka
Zbierz pięć by odkryć lokalizację Watahy nękającą farmerów.
Przed tobą znajduje się siedem skrzyń możesz otworzyć tylko pięć z nich na tyle pozwala ci klucz.
Komunikat mnie zaskoczył. W pomieszczeniu nie ma ostatniego brakującego przedmiotu. Musi być w jednej ze skrzyń. Co jeśli nie otworzę właściwej?
Gdy nie wiem co zrobić, zawsze wsłuchuje się w siebie. Często w dzieciństwie śmiano się ze mnie z tego powodu. Ale praktycznie zawsze dobrze wybierałam. Więc zrobiłam teraz tak samo. Klucz. Przyjrzałam mu się ponownie.
Klucz Skarbnicy Atempis
Zdolność użycia 5/5
Komunikat mówił, że klucz pozwala mi na otwarcie tylu skrzyń. Ale ja jestem Łotrzykiem, włamywaczem, złodziejem. Mam witrychy. Do pozostałych mogę się włamać. Ale mowa tu o Skarbnicy. Wątpię by pięć skrzyń w tym pomieszczeniu było Skarbnicą. Mój wewnętrzny głos mówi mi, że skrzyń nie mam otwierać za pomocą klucza.
Dobyłam więc moje wytrychy i zaczęłam się męczyć z zamkiem pierwszej skrzyni. Poszło szybko. W środku było 10 000 Złota i Kostur Magów Kręgu Atempis dla setnego poziomu
Drugą skrzynię otworzyłam z lekka po ponad dwóch minutach. 10 000 Złota 10 000 Srebra 60 diamentów, 60 rubinów, 50 szmaragdów, 50 szafirów, 30 onyxów i 30 obsydianów.
Do trzeciej skrzynki dostałam się po pięciu minutach, miała dodatkowy zamek. W środku był Nóż Ofiarny.
Znaleziono przedmiot zadania: Nóż Ofiarny
Aktualizacja zadania: Odnajdź utracone skarby Atempis
Opis: Udaj się do Wyznawczyń Atempis i oddaj im skarby starej Świątyni.
Otworzyłam kolejną skrzynkę na którą zeszło mi siedem minut. Pas Świętej Wojowniczki dla dziewięćdziesiątego poziomu oraz 20 000 Złota.
Piąta skrzynia zawierała też 20 000 Złota, a do tego Tamburyn Szamana Bladnanora, który był przeznaczony dla gracza powyżej stu trzydziestego poziomu i przyspieszał przywoływanie o 65%, siła przyzywanych duchów wzrastała o 65% i dodatkowo podczas przywoływania następował automatyczny unik raz na cztery ataki.
Szóstą skrzynkę otworzyłam po piętnastu minutach Naszyjnik Siły. Dodawał sto punktów do obrony i dodawał pięć slotów w worku.
Ostatnią skrzynkę otworzyłam po dwudziestu minutach a w niej znalazłam Szatę Uczonej zwiększającą charyzmę i handel o 10 punktów, a przewidywanie o 3 punkty.
Szkarzyt Marazy
Opis: Ukryty do osiągnięcia przez gracza 60 poziomu
Hmm jestem ciekawa co to za przedmiot. Zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniu. Musi tu być coś jeszcze. Skarbiec nie może być tym. Czy może?
Chwila co zawsze powtarzał Koher swoim ludziom?
"Łotrzyk ma też percepcje czucia jak Szamani. Każda klasa ją ma. Tylko u każdej objawia się inaczej. Intuicję ma każdy. Trzeba umieć z niej korzystać. Drzwi do nich otwierają się dopiero na sześćdziesiątym poziomie byśmy popełniali błędy, a później się na nich uczyli. Ale kto nam powiedział, że można wejść tylko drzwiami? Jeśli nie chcą cię wpuścić drzwiami wejdź oknem. Jesteś włamywaczem, złodziejem. Zawsze znajdziesz sposób. Nie ważne czy masz poziom pięćdziesiąty, sto czwarty, czy zaledwie trzeci."
Co prawda ja nie grałam wtedy Łotrzykiem, a Łuczniczką. Ale lubiłam słuchać mów oficerów do swoich ludzi. Kazała mi się wszystkim przysłuchiwać Sagaya. Łucznika, oficer w klanie do którego wtedy należałam, byłam jej zastępczynią. Jej oczami i uszami tam gdzie ona nie mogła być w danym momencie. Byłam jej najlepszą uczennicą. Najbardziej pilną i najbardziej oddaną. Uważnie wsłuchiwałam się we wszystkie słowa, wszystkich oficerów w naszym klanie. A także w innych jak była taka możliwość. Jako Łuczniczka miałam dobrze opanowane skradanie, chodzenie po drzewach. Byłam dobrym szpiegiem. Podsłuchiwałam wszystkich, kiedy chciałam i nikt nigdy o tym nie wiedział. Anya - moja koleżanka z klasy, która należała do tego samego klanu co ja, ale grała Druidką, - mówiła, że nigdy po moim odejściu z gry nie znaleziono godnego następcy mojej pozycji.
Wsłuchaj się w siebie. To proste. Zawsze tak robiłam w prawdziwym życiu, jako Łuczniczka i teraz też muszę. To łatwe, przecież już wiele set, a może i wiele tysięcy razy to robiłam. Zamknęłam oczy. Zdałam się na sam słuch i intuicję, która wierząc słowom Kohera u Łotrzyków jest niezawodna jeśli umie się jej słuchać. Trzeba umieć ocenić swoje szansę co do zamków, szyfrów, łamigłówek i pułapek.
Gdybyś chciał ukryć bogactwa zakrył byś je innymi skarbami!
Otworzyłam oczy wpatrując się w otwarte puste skrzynie. Przesunęłam tę środkową i moim oczom ukazała się mała klapa. Zamknięta. Nie widać żadnego mechanizmu. Nie ma też dziurki od klucza. Musi być otwierana jakąś dźwignią, łańcuchem lub przyciskiem. Zaczęłam się rozglądać i ... tak! Ale wystarczyło spojrzeć na przeciwległą ścianę by ujrzeć tam identyczny guzik. Cholera, nie rozdwoje się.
Podniosłam z podłogi kamień i podeszłam do prawej ściany. Trzeba wdusić je równocześnie. Podrzuciłam kamień w dłoni wpatrując się w niego.
"Uwierz w siebie, a cel będzie na wyciągnięcie ręki." - Przypomniałam sobie słowa Kohera.
Wzięłam głęboki wdech i rzuciłam kamieniem na drugą stronę po prostej. Gdy kamień trafił w guzik w tym samym momencie dłonią wcisnęłam ten przy którym stałam. Coś zaskrzypiało i właz się odsunął. Ze ściany zdjęłam pochodnię i pocierając krzemieniami o siebie, które zakupiłam nim opuściłam miasto rozpaliłam ją. Trzymając ją w lewej dłoni, a w prawej ściskając mój kindżał zeszłam w dół. dwieście schodków. Wyczerpujące. Na dole były tylko jedne drzwi. Wystarczyło jedno spojrzenie by wiedzieć, że bez odpowiedniego klucza się ich nie otworzy. Patrząc na drzwi widziałam przekreślony symbol wytrychów. Użyłam na nich klucza. Znalazłam się w przedsionku, dwadzieścia metrów dalej widziałam drugie drzwi. Ostrożnie przyjrzałam się pomieszczeniu w którym się znalazłam. Tu musi być pułapka.
"Warto przyjrzeć się z różnych kątów otoczeniu. A nóż zobaczysz coś ciekawego." - Rozbrzmiał w mojej głowie głos Kohera.
Położyłam się na ziemi spoglądając na przedsionek z innej perspektywy. Tak. Teraz widzę. W bocznych ścianach ukryte za grudkami kamieni, nierównościach ścian widać otwory. Czyli wystrzelą stamtąd strzały lub kto wie co. Oprócz tego nic więcej nie widziałam. Zaryzykuje przejście po ścianie. Wspinaczka. Powinnam dać radę. Jako Łuczniczka lepiej strzela się z wysokości, więc trzeba umieć się wspinać. Już potwierdziłam, że mięśnie pamiętają. Więc powinnam dać radę. Trzeba tylko wybrać dobrą stronę. Będąc solowym wojownikiem jako Łuczniczka prawa strona bardziej zawsze sprzyjała. Ale jestem Łotrzykiem, nie trzymam dobrej strony, więc wybiorę lewą ścianę. I tak zrobiłam. Podeszłam do niej i zaczęłam się wspinać w górę, a później w przód. Zeskoczyłam na bezpiecznej przestrzeni i po raz drugi użyłam klucza. Moim oczom ukazał się prawdziwy skarbiec. Na podłodze leżały sterty miedzianych i srebrnych monet, a na regałach kilka przedmiotów. Na końcu sali było pięć skrzyń. Zaczęłam zbierać monety. Łącznie było ich 126 742 srebra i 322 615 miedziaków. Na regałach były przedmioty dla Paladynów, Wojowników, Druidów, Magów, Szamanów, Kapłanów i Łuczników. Po trzy przedmioty na każdą klasę postaci. Każdy był przeznaczony dla graczy powyżej sto dwudziestego poziomu, Epickie.
Podeszłam do skrzyń. Przed oczami zobaczyłam coś co mnie unieszczęśliwiło. Zobaczyłam przekreślony symbol wytrychów. Klucz otworzy trzy skrzynie. A co zrobić z pozostałymi dwiema? Po kilku minutach stania nad pięcioma skrzyniami postanowiłam otworzyć skrzynię numer jeden, trzy i cztery.
W skrzyni numer jeden był tajemniczy przedmiot bez opisu. A raczej błękitna kartka zapisana w niezrozumiałym dla mnie języku. A nazywała się Kaharinde me res terin. Brzmi dziwnie.
W trzeciej skrzyni były dwa krótkie miecze przeznaczone dla Wojowników, ale Łotrzyki też mogą nimi grać. Nazywały się Bliźniacze Katy - klasa Epicka - dla poziomu 100 - obrażenia 1600 - przywraca 30 punktów życia na minutę.
W czwartej skrzyni znalazłam 20 Unikalnych Torb. Każda miała pojemność 600 slotów. A maksimum w tej grze jest 400. Szok. Nie można dostać w tej grze większych niż 400. A ja mam Torbę na 600. W dodatku nie jedną.
Zastanowiłam się chwilę co zrobić. Zostawić to i wyjść czy ... w sumie jeśli nie spróbujesz nic nie stracisz. Złapałam drugą skrzynię i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu dało się ją umieścić w torbie więc chwyciłam również piątą skrzynkę i także schowałam.
Lokacja ukończona w 100%
Ukończono Zadanie: Ruiny Atempis
Udaj się do Kapłanek Atempis by odebrać nagrody.